Moje życie wirtualne

e-mail: ania-ryba4@wp.pl

niedziela, 31 maja 2015

Ostatni dzień maja , uf zdążyłam z systematycznością...

Zakładając tego bloga postanowiłam sobie, że w każdym miesiącu będę publikowała notkę, trochę już się długo zbierałam ,żeby napisać tą "majową"  no, ale w końcu JEST!
no to od czego by to zacząć , hmm?
2 maj (sobota) - był to mega ciężki, wyczerpujący dzień, ponieważ od rana jeździłam z miasto do miasta, a w swoim łóżeczku znalazłam się dopiero o 5 rano  następnego dnia...

 O 7 rano w sobotę mama zaczęła mi pukać w drzwi, że mam już wstawać, bo nie mamy czasu...przyczyną był wyjazd na wesele mojego kuzyna. Wcale nie uśmiechało mi się wstawać o tej porze... zazwyczaj tego dnia śpię sobie do jedenastej a do tego miałam mega zakwasy, wszystko mnie bolało , ponieważ dzień wcześniej byłam na rajdzie rowerowym i zrobiłam ponad 50 km. Pierwszy raz jechałam na rowerze po zimie, więc na początek tak długi dystans to nie za bardzo hahaha

Wstałam, zebrałam się, poszłam do fryzjera no i wyjechaliśmy. Nie zdążyłam zjeść nawet śniadania w tym pośpiechu, więc w Lublinie wstąpiliśmy do Biedry po świeże bułeczki i kierunek Biłgoraj czyli miejsce docelowe. Na ślub się spóźniliśmy, ale to norma ...nie pamiętam chyba żadnego ślubu na które byliśmy na czas...

Potem pojechaliśmy na przyjęcie, jakoś tym razem nie przypadło mi do gustu ,mimo to ,że było pół mojej rodziny, wszyscy od strony taty
( dokładnie 243 osoby) , ale z tą "stroną" rodziny od małego nie miałam jakiegoś super kontaktu, widziałam się z nimi nie więcej niż dziesięć razy w życiu więc no...  z zabicia nudów poszłam na sesyjke :D ↓








A teraz lepsza połowa dnia ...  w związku z tym, że tego samego dnia kilkanaście km od tamtego miejsca czyt. w Zamościu był koncert mojego pedałka to trzeba było tam być . Szybko poleciałam do łazienki przebrałam się w bluzę, rureczki ,nałożyłam adidasy , do samochodu i lecim z rodzicami na koncert... przed Dawidem występowała Honey, zdążyliśmy na kawałek jej koncertu no i potem czekanie na Dawida. Byłam mega zdziwiona bo chyba pierwszy raz udało mu się być punktualnie ahsahhahshahs. Na miejscu spotkałam się z Dudą stanęłyśmy sobie na jakimś gmachu i godzina zabawy , chyba jeszcze na żadnym koncercie się tak świetnie nie bawiłam jak teraz, może dlatego że miałam dużo przestrzeni wokół siebie, ze względu na to ,że był to koncert plenerowy... no i potem wróciliśmy na wesele, przebrałam się z powrotem w kiece, siedziałam za stołem do 3 rano no i do domciu. Spałam do 14 ale i tak się nie wysypałam haha ;(





No a tak ,to w tym miesiącu się jakoś więcej nic nie wydarzyło specjalnego. Zbliża się koniec roku trzeba poprawiać oceny, nie ma się nawet czasu wyjść na dwór z funflami i pogadać jak za starych dobrych czasów ... :/

Ostatnią zajebistą rzeczą ,która się wydarzyła w tym miesiącu to to ,że przyjechał do mnie mój skarb - Wyrostek. Tak długo czekałam na to spotkanie... Poznałyśmy się jakiś czas temu dzięki Dawidowi i walczyłyśmy o to ,żeby spędzić ze sobą trochę czasu no i się w końcu udało . Trwało to krótko bo miałyśmy tylko trzy godziny, ale dobre i tyle, za kilkanaście dni prawdopodobnie znowu się widzimy , aaaaaaa ! ♥ Dobra a teraz specjalnie dla Ciebie Natalia wrzucam kilka fot bo narzekałaś że żadnej ze mną nie masz hihi ;)








... jeszcze na koniec dwa rysuneczki ,które udało mi się gdzieś tam w między czasie narysować